Jak przygotować się do badania technicznego?

Okresowe badanie techniczne to czynność, która u wielu kierowców budzi niepohamowany lęk i stres. Kojarzy się ze złym panem diagnostą, który zawzięcie szuka dziury w całym, aby nas oblać. Nie zapominajmy jednak o tym, że wszelkie czynności kontrolne mają jeden główny cel – zapewnić bezpieczeństwo na drodze. Nam i innym użytkownikom dróg. Przyjeżdżając na badanie sprawnym i bezpiecznym samochodem, nie mamy się czego obawiać. Co należy sprawdzić przed przyjazdem?

Choć lista rzeczy kontrolowanych przez diagnostów jest kierowcom doskonale znana, aż 15% aut nie przechodzi przeglądu. Często wiąże się to z oburzeniem i poczuciem niesprawiedliwości, lecz spójrzmy na to z innej strony – właśnie o to okresowym przeglądzie chodzi, aby eliminować auta, które stanowią zagrożenie. Co warto sprawdzić we własnym zakresie, aby nie przeżyć przykrej niespodzianki na przeglądzie?

Wejdź pod kanał

Sprawdzenie podwozia samochodu to niezwykle ważna czynność, której nie możemy pominąć. Niewielu kierowców dysponuje własnym kanałem, lecz istnieje wiele miejsc, w których bezpiecznie zajrzymy pod auto. Możemy skorzystać z pomocy znajomego z kanałem, znaleźć ogólnodostępny najazd, lub kupić (bądź wykonać) rampę na jedną oś. Co sprawdzić pod samochodem? Przede wszystkim to, czy nic nie kapie nam na głowę. Wycieki płynów to gwarancja niezaliczenia przeglądu. Zwróćmy też uwagę na zawieszenie. Wszelkie luzy i trzaski z okolic tulei, sworzniach, łącznikach i innych elementach to rzeczy, które natychmiastowo powinniśmy naprawić. I teraz jedna z najważniejszych rzeczy – przewody hamulcowe. Tego w żaden sposób nie możemy bagatelizować. Jeśli na przewodach pojawiają się bąble i pęknięcia, samochód automatycznie kwalifikowany jest do naprawy. Dalsza jazda nim jest po prostu niebezpieczna. Zdarzały się sytuacje, gdy przewody pękały właśnie podczas przeglądu, przy wciśnięciu pedału hamulca do oporu.

Sprawdź kontrolki

Awaria wielu systemów bezpieczeństwa widoczna jest już na pierwszy rzut oka. Informację o niej mamy na panelu tuż przed naszym wzrokiem. Jeśli zauważymy świecące kontrolki ABS, ESP, czy poduszek powietrznych, nie łudźmy się, że diagnosta przymknie na nie oko. Taką awarię należy usunąć zanim wybierzemy się na przegląd, gdyż i tak nie zostanie on uznany. Często nie musi się to wiązać z awarią układu, lecz z uszkodzeniem samego czujnika, zaś najczęstszy powód aktywacji kontrolki poduszek jest wręcz śmiesznie prozaiczny – odpowiada za niego odłączona kostka pod fotelem, którą przez przypadek wypięliśmy np. zahaczając końcówką odkurzacza.

Oświetlenie

Wizyta w stacji diagnostycznej z przepaloną żarówką to niemalże oznaka kpiny z naszej strony. Często jest to przyczynkiem do bardziej wnikliwego przeglądu ze strony diagnosty. Przed wyjazdem sprawdźmy wszystkie światła, włącznie z lampą biegu wstecznego i oświetlenia rejestracji. W przypadku kontroli policji brak odpowiedniego oświetlenia kończy się najczęściej zatrzymaniem dowodu. Dla pewności dobrze mieć przy sobie dodatkowy komplet żarówek, wszak przepalenie którejkolwiek z nich może przytrafić się także w drodze na stację diagnostyczną. Wyjazd na przegląd nie ma sensu też wtedy, gdy klosz lampy uległ uszkodzeniu. To gwarantowane oblanie testu.

Wykonaj jazdę próbną

Każdy kierowca zna doskonale swój samochód i potrafi rozpoznać nawet najmniejsze odstępstwo od normy, lecz w trakcie codziennego użytkowania umyka nam wiele szczegółów. Dla pewności warto wykonać małą jazdę próbną, w której skupimy się na kilku kwestiach. Przede wszystkim sprawdźmy kondycję hamulców. Zobaczmy jaka jest ich skuteczność podczas hamowania awaryjnego i sprawdźmy jak zachowuje się samochód. Jeśli czujemy, że ściąga w bok, możemy domniemywać, że siła hamulców na różna po obu stronach auta. Nie zapominajmy rzecz jasna o hamulcu ręcznym Kolejną kwestią jest układ kierowniczy. Poruszajmy kierownicą na obie strony, sprawdzając, czy nie ma zbyt dużego luzu. Ta usterka jest jednym z podstawowych powodów niezaliczenia przeglądu. Co jeszcze możemy sprawdzić? Wsłuchajmy się w pracę naszego auta. Jeśli słyszymy stuki w zawieszeniu, to warto sprawdzić co jest ich źródłem. Głośny warkot wydechu będzie świadczył o jego przepaleniu, co również kwalifikuje się do naprawy.

Co w przypadku wyniku negatywnego?

Choć wydawać by się mogło, że w przypadku oblanego przeglądu będziemy musieli płacić ponownie za całość, rzecz ma się na szczęście inaczej. Mamy 14 dni na naprawdę uszkodzonych elementów i przegląd będzie dotyczył tylko nich. Opłata będzie wynosić tyle, ile zostało określone przez ustawodawcę za daną rzecz. W przypadku wielu uszkodzeń kwoty te są sumowane, lecz nie mogą przekroczyć ceny podstawowego, pełnego badania.